Płynę na wyspy szczęśliwe
Słowa: Wiktor Leliwa
Muzyka: Jerzy Grunwald
Gdy za oknem mgły szare,
Kiedy jestem znów sam,
Biorę swoją gitarę,
Nucę sobie i gram.
Świat sprzed oczu mi znika,
Jakby rozwiać się chciał,
Płynie moja muzyka
I unosi mnie w dal.
Płynę na wyspy szczęśliwe,
Tam, gdzie nie sięga zły cień,
Gdzie słońce głaszcze fal grzywę
I gdzie nie kończy się dzień.
Płynę na wyspy szczęśliwe,
A razem ze mną dźwięk strun,
Niech mnie pieśń morza zadziwi,
Niech ukołysze mnie szum!
Szumią drzewa wysokie,
Wicher chmury gdzieś gna,
U zamkniętych już okien
Nocy tłucze się ćma.
Żal przychodzi wieczorem,
Smutek kładzie się snem,
Więc gitarę znów biorę,
Co mam robić, już wiem...
Płynę na wyspy szczęśliwe,
Tam, gdzie nie sięga zły cień,
Gdzie słońce głaszcze fal grzywę
I gdzie nie kończy się dzień.
Płynę na wyspy szczęśliwe,
Ty do nich drogę mi wskaż
I zjaw się z morza przypływem,
Tu nie odnajdzie nikt nas!
O Zachodzie
Słowa: Włodzimierz Ścisłowski
Muzyka: Jerzy Grunwald
O zachodzie las płonął,
Pokraśniały pnie brzóz,
A my pożar ten chłonąc,
Szukaliśmy swych ust.
Zachodem słońca przypływasz do mnie,
Cichnie wtedy wiatr,
Ciemnej purpury kropla ogromna
Spływa znów na świat.
Zamknij oczy w takiej chwili,
Oto koniec dnia,
Oto w ciemność się przechylił
Pełen słońca dzban.
O zachodzie żar słońca,
Znów rozpala się w nas
I jak żagiew gorąca
Oczom daje swój blask.
Zachodem słońca przypływasz do mnie,
Cichnie wtedy wiatr,
Ciemnej purpury kropla ogromna
Spływa znów na świat.
Zamknij oczy, zamknij oczy,
Oto jeszcze raz
Otuleni płaszczem nocy
Powitamy blask.
Popędzimy w dal saniami
Słowa: Lech Konopiński
Muzyka: Jerzy Grunwald
Pola już śniegiem błękitnieją,
Potrząsa grzywą wierny koń,
Trzeba uciekać przed zawieją!
Ruszajmy w drogę! Podaj dłoń!
Drzewa ubrane w czapy śnieżne,
Puszysty dywan pokrył świat,
Warto wyruszyć dzisiaj wcześnie,
By nas nie spotkał chłodny wiatr!
Popędzimy w dal saniami,
Niech zadymka ściga nas!
Drogą gładka jak aksamit
Poprzez pola, poprzez las.
Popędzimy w dal saniami,
W roziskrzoną, śnieżną noc!
Śpiewu dzwonków posłuchamy,
Z mroźnej zimy sobie drwiąc!
Pola już śniegiem błękitnieją,
Potrząsa grzywą wierny koń,
Trzeba uciekać przed zawieją!
Ruszajmy w drogę! Podaj dłoń!
Drzewa ubrane w czapy śnieżne,
Puszysty dywan pokrył świat,
Warto wyruszyć dzisiaj wcześnie,
By nas nie spotkał chłodny wiatr!
Popędzimy w dal saniami,
Niech zadymka ściga nas!
Drogą gładka jak aksamit
Poprzez pola, poprzez las.
Popędzimy w dal saniami,
Pył posypie się spod płóz,
W gwiazdkach śniegu zakochani
Rozniecimy srebrny kurz!
Oddaleni,ale bliscy
Muzyka: Jerzy Grunwald
Słowa: Wiktor Leliwa
Miesiąc niebiem się przetoczył,
dzień znów budzi się ze snu,
a ja widzę twoje oczy,
choć już ciebie nie ma tu.
Między nami obłok ciszy,
między nami smutku cień,
lecz ja twoje słowa słyszę,
obok siebie widzę cię...
Oddaleni, ale bliscy
znów marzymy sobie tak:
niech poniesie nasze listy
wspólnych pragnień lotny ptak!
Oddaleni, ale bliscy
tak wróżymy z szarych chmur:
czy połączy nasze myśli
jasnej rzeki bystry nurt?
Świt nad nami się zapalił,
płonie w oczach słońca żar,
ale nie pokonam dali,
choćbym pędził tak jak wiatr.
Między nami obłok ciszy,
między nami smutku cień,
lecz ja twoje słowa słyszę,
obok siebie widzę cię...
Oddaleni, ale bliscy
znów marzymy sobie tak:
niech poniesie nasze listy
wspólnych pragnień lotny ptak!
Oddaleni, ale bliscy
wciąż czekamy na te dni,
gdy pod dachem srebrnych liści
znów będziemy razem szli.
|
|
 |
|